3 października 2012

Początek zabawy

Ostatnie kilka dni minęły pod znakiem "Party There" - z pominięciem dzisiejszego wieczoru. Tym razem uczę się z M., K. i Ł. anatomii prawie cały dzień. Skończyłem już kości kończyny górnej razem z kilkukrotnym powtórzeniem, zaraz zabieram się za stawy. Immatrykulacja nuda jak nic, IFMSA dało studentom podarunkowe pakunki, z bonami do sklepu medycznego na 20zł (tylko najpierw wydajcie 200zł) i gazetkę, w której wszystko na temat uczelni jest ładnie i fajnie napisane, ale szkoda, że już to wszystko jest wiadome (chociaż co niektórym się przyda, szczególnie tym, którzy nie potrafią korzystać ze swoich fejsów).

Zainstalowaliśmy w końcu router. Maciek siedział nad nim pół dnia, ja też, i nic nie mogliśmy wymyślić. Pod wieczór ponarzekaliśmy na urządzenie, jakie to ono jest złe i pogroziliśmy mu, a tu, o dziwo - router zaczął działać i już nie muszę podpinać nieszczęsnego od internetu kabla. Z okazji rozdania indeksów zamówiliśmy obiad z Pyzatej Chaty - pierś + ziemniaki i inne bonusy to dobra alternatywa dla pierogów ze schabowym.

Anatomia siada nam na mózgi i zobaczył to już chyba każdy kto przybył do segmentu w tym pięknym okresie nauki. Najlepsze non stop śpiewane różne piosenki, pozmieniane i zbezczeszczone + Koń Rafał i inne dziesięciogodzinne youtubowe nutki nie odstępowały choć o krok. Elvis Presley - Love Me Tender

1 komentarz:

  1. Koń Rafał towarzyszył fejsbukowej grupie naszego roku w nauce do egzaminu z anatomii i nastroił baaaardzo pozytywnie ;P

    A te bony promocyjne i rabaty od księgarni to pic na wodę - nigdzie nie kupi się taniej niż od uczciwych starszych studentów (z dużym naciskiem na 'uczciwych' :P)

    OdpowiedzUsuń