10 października 2012

Don't sleep

Rano biegiem na pierwszy wykład z biologii molekularnej, który trwał krócej niż nasza droga do niego, i który nic nie wniósł do studenckiego żywota. Gadanie nagrałem, a zamiast słuchać, dałem K. zadanie zapisywania wydarzeń na kartce tematycznie i z określoną minutą nagrania. Wyszło na to, że na posiedzeniu nie było nic ciekawego poza kilkukrotnym wierceniem podłogi i synchronicznym kaszlem moim i Krasnego.

Później prosektorium, na którym nie byliśmy pytani. Asystentka, o dziwo, zaczęła tłumaczyć aktualny temat (budowa nerwu rdzeniowego + splot ramienny). Pokazała nam muzeum, czyli preparaty porozstawiane na korytarzu. Niezbyt nam to pomogło w nauce, a raczej dało ogólny zarys tego, jak będzie wyglądała część praktyczna egzaminu z anatomii. Wychodząc z ćwiczeń spotkałem N., dawną przyjaciółkę z czasów liceum, wymieniliśmy kilka słów, ale musiałem lecieć na wykład z chemii.

Chemia. Nuda. Sen. Najgorszy wykład na jakim miałem okazję egzystować ciałem. Początkowo słuchałem, pomijając to, że szanowna pani doktor nie raczyła się przedstawić. Może i to zrobiła, ale pewnie zanim ktokolwiek wszedł na salę - jak wchodziliśmy, to przegadała już kilka zdań w kompletnym chaosie podczas zajmowania miejsc. Mikrofonu brak, ale praca na slajdach była "wymagana przez UE" - zapewne dlatego, że nic innego na wykładzie nie było poza czytaniem tekstu z komputera i projektora zarazem. Po kilku chwilach zacząłem grać z M. w wisielca, później trenowałem podpisy, aż napisałem na kartce wielkie "DON'T SLEEP". Zgodnie z zasadami NLP, zasnąłem po minutce czy dwóch. Bez zmartwień, bo prowadząca nie zauważyłaby pewnie różnicy, gdyby cała sala nagle zasnęła albo opustoszała. Był też element przerażający - ludzie piszący wszystko z każdego slajdu, nawet jeśli 95% znają i pamiętają z matury.
dON'T

W TBV był dzisiaj dzień kryminału - zbierali odciski palców do otwierania drzwi. Koniec z wchodzeniem nieproszonych i proszonych gości, teraz trzeba będzie ruszyć tyłek i wyjść po każdego.

K. z Ł. poszli do Reala zakupić papier toaletowy i inne niezbędne rzeczy, które mieliśmy na wyczerpaniu. Po jakimś czasie słyszymy z M. jakieś hałasy na korytarzu pt.: "Aaa, wolnieeej, hamuuuj!!!" i zaraz wjeżdżają Ł. i K. na wózku ze sklepu (bardziej pasowałby inwalidzki :P).

Dzisiejsza kochanka - histologia - rozmnażanie i plemniki ze spermom.

3 komentarze:

  1. Doktor M(j)usik nie zmieniła widzę metod dydaktycznych. Ciekawa jestem, czy urządzi taki sam cyrk z listami jaki był w ubiegłym roku. Te jej slajdy to żywcem przepisany skrypt Pasternaka i skopiowana Wikipedia, łącznie z odnośnikami.
    Tłumaczenie budowy nerwu rdzeniowego to raczej standard, chyba nawet dr K z tego nie pytał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam się, co będzie jak pani doktor przypadkiem trafi na Twojego bloga i przeczyta opinię na swój temat :D

    P.S. Przepisywanie slajdów zdarza się na każdym kierunku ;] Dobre ćwiczenie dłoni ;ppp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech robi co zechce, prawdę raczej zna - wątpię, żeby była przekonana o czymś innym.

      Usuń