5 lutego 2013

Powspominajmy

Miała być odpowiedź na poniższy komentarz, ale trochę się rozpisałem i uznałem, że lepiej wrzucić to w formie wpisu.
"Hej Emes zaskoczyłeś mnie tak jak większości osób które czytają Twojego bloga ale też i na Biologu. Godne podziwu to co czyniłeś. Gratuluję. W szkole nauczyciele uprzykrzali Ci życie? Z wypowiedziami nie dasz rady daj spokój itd.?"
Nie uprzykrzali.

A nawet jeśli tak było to albo o tym zapomniałem albo po prostu nie przywiązywałem do tego uwagi - podobnie jak do wielu innych mało znaczących rzeczy w życiu.

Nauczycielka z biologii mówiła mi oczywiście, że nic ze mnie nie będzie, ale równie dobrze i to miałem w niskim poważaniu i dalej jadłem kanapki w przerwach od spania na lekcji. Nie widziałem sensu w robieniu czegoś innego w tamtym czasie. Raz - nauczycielka strasznie przynudzała (więc spałem), a dwa - notatki były dyktowane początkowo prawie identyczne do materiału z książek, bez (ew. zdarzało się to rzadko) dodania jakichkolwiek treści pomocnych w nauce, skojarzeń itp. Dalej nie wiem jak było, bo byłem zajęty nauką szybkiego zasypiania i wchodzenia w fazę REM podczas krótkich drzemek (do 40min, zwykle ok. 20min).

Z chemii natomiast gość był w porządku (przynajmniej w moich oczach) i można powiedzieć, że te lekcje były odwrotnością biologii - uważałem, uczyłem się i jak się nie udawało nauczyć, to przynajmniej czasami próbowałem ogarniać temat (co początkowo przez długi czas mi się nie do końca udawało).

Ponad dwa lata, jak już pisałem, olałem. Jedynie z chemii czasami się pouczyłem, w przeciwieństwie do wszystkich innych przedmiotów, które traktowałem w wiadomy sposób :)

W jakim sensie Was zaskoczyłem?

9 komentarzy:

  1. Po prostu chyba w niektórych kręgach uchodzisz za bożyszcze, za Tego, Który Nauczył Się Do Matury W Super Krótkim Czasie Mimo, Że Nikt W Niego Nie Wierzył, taki trochę Harry Potter :D Ludzie chcą się z tobą utożsamiać, wierzyć, że im też tak się uda, bo takie historie są krzepiące i napełniające serce nadzieją? Taka moja teoria :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy znajomi z roku uwinęli się jeszcze szybciej :D

      Usuń
  2. Patrząc na Twoją 'biologiczną' sytuację mam przed oczami swoją licealną biologię :-)
    Nikt, a w szczególności nauczycielka nie potrafili zrozumieć, dlaczego na jej zajęciach rozwiązuję zadania z chemii albo czytam Cobena.

    A no bo jej lekcje ograniczały się do czytania podręcznika, który był mało subtelnie schowany na kolanach, a nawet ta pomoc nie pomagała jej w mówieniu mądrych rzeczy. Jak to możliwe, żeby magister biologii (i ten tytuł którym podpisywała się na kartkówkach <3) nagminnie, nie raz, nie dwa, ale cały czas nazywała dżdżownicę 'glistą' ? ;-)

    Jeśli chciał mieć 'jej względy' i pomoc (wątpliwe słowo) w przygotowaniu do olimpiady, musiał po lekcjach przychodzić i pielić jej ogródek szkolny albo przesadzać kwiatki w sali zajęć.

    Szanuję swoje życie, szanuję swój czas, a przede wszystkim swój honor ;-) I dałam radę nauczyć się biologii bez niczyjej pomocy, także przybijam piątkę i podziwiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu, em. gdzieś Ty się uczyła? tosz tu mowa i cała historia o mojej obecnej nauczycielce! xD albo uczę się w Twojej byłej szkole, albo takich nauczycielskich miernot jest dużo dużo więcej niż mi się wydawało :/

      Usuń
    2. Niestety, obawiam, że w wielu szkołach znajdziemy takie 'brylanty' ;-)

      Usuń
  3. U mnie biologia jeszcze dawała rade ale chemia ...
    Nauczyciel chemii który nie potrafi rozwiązywać zadań a każdą reakcję w czasie odpowiedzi musi dłuższą chwilę analizować - to moje wspomnienie

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. W jakim sensie zaskoczyłem? Żartujesz sobie? ;-) Innym często nie udaje się nawet poprawić matury, mając r o k na przygotowanie, ty ją rozwaliłeś w kilka tygodni... Chodziłeś chociaż na jakieś korki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już chyba kiedyś pisałem - nie. Uznałem je za coś w rodzaju oddawania odpowiedzialności.

      Usuń