12 listopada 2012

Night time

Kiedy nauki jest za dużo, mamy za mało czasu i nic nie umiemy, wybieramy się na wieczorny spacer po mieście. Dla otrzeźwienia myśli, odetchnięcia świeżym powietrzem i odpoczęcia od nauki. Ostatnio były dwa takie spacery - w sobotę i w niedzielę, oba w okolicach starówki i godziny 1 rano.

Za pierwszym razem zbadaliśmy fioletową aurę pokrywającą Collegium Maius. Okazało się, że ma tam miejsce jakaś Gala Finałowa. Później spacerkiem na Krakowskie Przedmieście i ludzi dużo jak mrówków. Jedną z atrakcji był jeden pijaczyna goniący taksówkę, który po drodze na drodze zgubił kurtkę. Pobiegł dalej przez główną aleję - pewnie po to, żeby skrócić drogę i zaskoczyć taksówkarza :)

W niedzielę odwiedziłem warte zobaczenia miejsce - placyk obok teatru na Starym Mieście, z którego widać pokaźną część Lublina. Dodając do tego dzień będący świętem otrzymujemy puste ulice, chodniki i ogólnie całą okolicę wyludnioną jak w "I Am Legend". Klimat wspaniały, tajemniczy i niezapomniany. Polecam.

9 listopada 2012

Generator podstawy czasu

Z biofizyki nowa pracownia - oscyloskop, pomiary mostkowe i promieniowanie jonizujące. Wejściówkę z oscyloskopu obaliłem na 4+. Co ciekawe, wszyscy nad nim płakali, a dla mnie był dosyć łatwy i nawet przyjemny (jakąś fascynację mam). Poprawka z ultradźwięków też była prosta - napisałem wszystko, wyników nie znam, ale sprawdziłem i większość powinienem mieć dobrze.
U cudaka M. dostał pytanie "Co w drukarce jest odpowiednikiem generatora podstawy czasu?". Hmm?

W następnym tygodniu zaliczenie z klatki piersiowej. W poniedziałek praktyczne, w środę zapewne teoretyczne (K. sama nie ogarniała jak to ostatecznie zrobi). Początkowo kolokwium z histologii, na dodatek z częścią praktyczną, miało być razem z anatomią, ale udało nam się przełożyć je na następny tydzień.

Dalej mamy kabaret z filmu instruktażowego do breakdance'a zespołu Eden. Ciekawe, kiedy to się zaczęło - starsze roczniki też go znają i lubiają. Dla tych co nie wiedzą - to film, gdzie widać jak na weselu wywija nasza dobrze znana asystentka (i nie tylko).

7 listopada 2012

Perełki

Rozmowa portiera z Tajwanem w windzie, po polsku:
[Portier] - Jak się Lublin podoba?
[Tajwan] - Tak.
[P]- Czy się podoba Lublin?
[T] - Dziękuję.
[P] - Ja się pytam, czy się Lublin podoba.
[T] - Nie rozumiem.
***
Cytat z Bochenka (z tomu V):
Ponadto mniejsze sploty autonomiczne otaczają niemal wszystkie tętnice. W splotach tych znajdują się, widoczne gołym okiem tylko pod mikroskopem, zwoje.
Hmmm, a może mam włożyć oko pod mikroskop i wtedy ujrzę?

***
Cytat z Jaroszyka (biofizyka):
Dla wielu typów filtrów szerokość pasma nie jest stała i wzrasta w przybliżeniu proporcjonalnie do częstotliwości środkowej. Z tego powodu wygodne jest posługiwanie się względną szerokością pasma, którą określa się jako iloraz szerokości pasma Δf i jego częstotliwości środkowej, fśr. Odwrotność względnej szerokości pasma jest miarą selektywności oznaczaną przez Q i jest nazywana dobrocią.
Ludziom wmawiają, że to z dobrych uczynków i innych ten tegesów się bierze. A wystarczy podzielić częstotliwość środkową przez szerokość pasma i już.

5 listopada 2012

Pęcherz, macica i odbytnica

Wykład z otrzewnej z prof. B.. Prowadzący zwrócił się do trzech z naszej grupki z rzędu (siedzieliśmy w pierwszym :D) prosząc o wyjście na środek sali i dodatkowo wziął od kogoś fartucha anatomicznego (oddaj fartucha ;]). Akurat wybrał M., Ł. i Kubę.
[Do K.] - Pan weźmie fartuch. Pan będzie odbytnicą.
[Cała sala zgon]
[Do M.] - Pana poproszę. Albo nie, pan jest za wysoki.
[Do Ł.] - Pan będzie macicą.
[Do M.] - A Pan zostanie pęcherzem moczowym.
Po czym wziął fartuch, nałożył go na całą trójkę pokazując jak leży otrzewna. Zapamiętaliśmy chyba wszyscy. :)

Na tym samym wykładzie, chcąc uzmysłowić obroty jelita prof. B. na przykładzie sznura wziął pierwszy lepszy kabel, który miał pod ręką i odpiął go pokazując studentom co miał na myśli. Po kilka minutach tłumaczenia odwraca się do tablicy chcąc pokazać coś wskaźnikiem, a tam niebieski ekran i "NO SIGNAL". Wyjęcie kabelka naprawiał dłuższą chwilę.

I od teraz mieszkam z pęcherzem moczowym, a w pokoju obok leżakuje macica.

2 listopada 2012

Old fejsys

Jutro rano pobudka i powrót do Lublina. Odwiedziłem rodzinę od strony zarówno ojcowskiej jak i matczynej. Powiedziałem co tam u mnie, świętowaliśmy przyjście na świat nowego członka rodziny, cieszyliśmy się z tych którzy są i pamiętaliśmy też o tych, których już nie ma. Nie zabrakło spotkania ze starymi znajomymi z rodzinnego miasta. Chłopaki z politechniki naopowiadali matematycznych kawałów, poopowiadaliśmy sobie co tam ciekawego słychać i powspominaliśmy dawne czasy, bo już w końcu jesteśmy tak bardzo starzy :)

[Gaba] - Jak mnoży Jezus? - Na krzyż.

[Pudzian] - Byłem pierwszy raz w Złotych Tarasach. I od razu musieli zwołać jakąś brygadę antyterrorystyczną razem z ewakuacją budynku czyli dość sporej liczby osób. Podobno ktoś zadzwonił, że bomba.

[Pudzian] - Dwa razy musiałem jechać metrem. Za każdym razem wtedy się psuło.

[Marcin] - Idziesz przez miasto i zaczepiają cię kibole. Wisła czy Legia? Jeden odpowiedział "Jestem za Spiderman'em". W rewanżu dostał "My za Superman'em" i bonus.

[I ja, jako opowieść z UM] Rozmowa asystenta ze studentką:
[A] - Czy wargi sromowe są unerwione ruchowo?
[S] - Hmmm. Tak.
[A} - To niech pani zaklaszcze.

Nie zabrakło też czasu na odpoczynek, bo chociaż plany miałem duże, to jednak rodzinny dom nie sprzyja nauce i prawie nic z tego nie wyszło. Sobotni dzień to ogarnięcie się na początek i urodziny koleżanki z roku, a reszta - nic innego jak odpoczynek przerywany nauką. A może i odwrotnie.